Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.
Wiem, że poraz n-ty wspominam o moim tacie.. w sumie od początku bloga. Długo nie pisałam, gdyż dzieję się cały czas to samo jeżeli chodzi o jego nałóg. Nie mam czasami siły ubierać tego w słowa, więc pozostaje milczenie.. i modlitwa. Cóż mogę kiedy przyjeżdżam na ferie do domu i jedyny kontakt to rozmowa, czasami monolog, ze zniewolonym człowiekiem, upodlonym, upadłym, który powraca pijany do domy w okolicach północy i nie ma siły położyć się do łóżka. Wtedy część wie, czasami się miesza w słowach...przeprasza, mówi, że kocha, że jest dumny, że jestem kochaną córeczką... Na trzeźwo też nie jest łatwo, bo kontaktu z nim nie mam, chociaż staram się przemówić mu do rozumu, ale wtedy zbywa mnie tekstem, żebym się nie mądrzyła, albo po prostu wychodzi. Różne taktyki obierałam: krzyczałam, milczałam, mówiłam spokojnie, tłumaczyłam, olewałam, ale zawsze szukałam dobra w człowieku, który poddał się złu. Mimo wielu zwątpień modlę się o jego uzdrowienie, nawrócenie, chociaż czasami nie wierzę w to, o co proszę.. on zawsze taki był i trudno by się zmienił. Poczynił już jakiś krok, jak to sam dziś zauważył podczas pijackiego dialogu, że chodzi do Kościoła na niedzielną Mszę Świętą. Nie był w tym miejscu od ok. 13lat, a u spowiedzi prawie 19.
Nie wiem jak mam się uporać z tym, więc pozostaję przy modlitwię. Proszę was(jeżeli ktoś w ogóle to czyta) o modlitwę za mojego tatę oraz mamę o siły dla niej, aby dalej pokładała nadzieję i czerpała siły ze źródła jakim jest Bóg. Jak to było w pewnej pieśni: "Każde westchnienie do nieba ma sens".
Dziękuję.
Dobranoc.
czwartek, 9 lutego 2012
niedziela, 11 grudnia 2011
A Ty zaskakujesz mnie wciąż...
Wciąż dziwię się miłości, którą Ty ogarniasz mnie
Budzę się, by przy Tobie być.
Dźwigasz mnie z moich trosk, na skale stawiasz stopy me
Tobie powierzam każdy dzień.
W Tobie żyję, poruszam się i jestem Twój,
Ty jesteś całym życiem mym!
Gdy widzę Twą chwałę zachwycam się Tobą,
a Ty zaskakujesz mnie wciąż.
Zdobyłeś me serce, uwiodłeś miłością,
a ja bliżej Ciebie chcę być...
Proszę o modlitwę za mojego tatę.
Budzę się, by przy Tobie być.
Dźwigasz mnie z moich trosk, na skale stawiasz stopy me
Tobie powierzam każdy dzień.
W Tobie żyję, poruszam się i jestem Twój,
Ty jesteś całym życiem mym!
Gdy widzę Twą chwałę zachwycam się Tobą,
a Ty zaskakujesz mnie wciąż.
Zdobyłeś me serce, uwiodłeś miłością,
a ja bliżej Ciebie chcę być...
Proszę o modlitwę za mojego tatę.
sobota, 3 grudnia 2011
niedziela, 3 kwietnia 2011
Gdybym jak gołąb miał skrzydła..
W sumie już po raz kolejny poruszam temat pustki, poczucia osamotnienia, beznadziei, ale myślę, że to ten czas w dużej mierze nie jest tylko dla mnie aktualnym.
Może właśnie teraz masz problem z nawiązaniem kontaktu z Bogiem, może nie potrafisz skupić się w Kościele, modlitwa sprawia trudności. Kiedy klękasz nie wiesz co powiedzieć albo w głowie gromadzi się wiele myśli, niekoniecznie związanych z samym odbiorcą. I wtedy pojawiają się pytania: Po co właściwie jest taki stan? Po co mam ciągle próbować, kiedy moje starania tak często stają się ruinami?
Może wydaje Ci się, że tylko Ty jesteś w takiej sytuacji bezsilności, pustki czy pewnego rodzaju zastoju, stagnacji. Otóż czas Wielkiego Postu wydaje się być czasem zwątpienia, tak często przytaczanej "pustyni" nie tylko dla Ciebie. Z tym zjawiskiem spotyka się wiele ludzi, którzy starają się być blisko Boga. W takim trudno jest udźwignąć krzyż, który staje się coraz większy, a droga sprawia wrażenie coraz dłuższej, męczącej- chociaż znajdujemy się już na półmetku.
Czujesz, że z każdej strony ktoś Cię atakuje, nie masz wytchnienia od strapień..W takich chwilach chce się uciec od samego Boga.
Myślę, że pod ten temat można podciągnąć PSALM 55, który niedawno czytałam i słuchałam w wersji zespołu Prophetes.
"Kiedy niknie świat, wtedy jestem sam, zatapiam się,by w troskach tego dnia odnaleźć sens.
W tym natłoku spraw, w ludziach którzy dobijają mnie.
Zagubiony jestem wiec szukam Cię.
Panie przecież Ty, znasz mnie i przenikasz ciszy tej. Nie trzeba wielu słów by słuchać Cię.
Twoja wiedza jest zbyt wzniosła dla mnie i pojąc nie potrafię. Uciekać chcę od Ciebie.. Tylko gdzie?
I mowie: gdybym jak gołąb miał skrzydła uleciałbym i spoczął.
uciekłbym daleko zamieszkał na pustyni."
Czym prędzej poszukałbym sobie schronienia
przed nawałnicą i burzą...
piątek, 1 kwietnia 2011
...
Boże mój, Boże mój
Boże mój szukam Ciebie
Moje ciało tęskni za Tobą
Jak ziemia zeschła łaknąca wody
I wpatruję się w Ciebie w świątyni
I szukam Cię
Boże mój, Boże mój ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
